
HISTORIA TRZECH KRZYŻY JEST ŚCIŚLE POWIĄZANA Z POSTACIĄ ŚW. ANNY – PATRONKI WSI STRACHOMIN
Bądź pozdrowiony, Krzyżu, gdziekolwiek się znajdujesz, w polach, przy drogach…”
Jan Paweł II
Na wjeździe do wsi od strony Latowicza, dokładniej ujmując Rozstanek, stał drewniany bardzo już leciwy, spróchniały krzyż. Od niepamiętnych czasów witał i żegnał podróżnych. Konkretną datę jego pojawienia się trudno ustalić w źródłach. Prawdopodobnie postawiony został z chwilą założenia pierwszej osady na znak, że wieś jest katolicka.
Na okolicznych rozległych łąkach wiosną wynajęty przez mieszkańców wsi pastuch pasał krowy. Zajęcie to, można sobie wyobrazić, nie było zbyt zajmujące i „dynamiczne” – więc z nudy porąbał krzyż i spalił.
W tym czasie drogą przechodził „po prośbie” ubogi wędrowiec (często w podaniach i opowieściach można spotkać określenie „dziad” czy żebrak). Staną przy palącym się krzyżu i rzekł do pastucha, że źle zrobił paląc ten stary krzyż. Podobnie powiedział też sołtysowi, do którego trafił pytając do kogo ma się skierować na odpoczynek (w tym czasie to sołtys decydował kto we wsi ma warunki przyjęcia wędrowca). Poradził też, że pozostałości stareńkiego krzyża powinni mieszkańcy zakopać w ziemi tj. „pochować”, a nie palić, bo to ściągnie na wieś nieszczęście. Wędrowiec odszedł, słowa uleciały z pamięci ale przepowiednia niestety się spełniła. Jeszcze w tym samym roku, dnia 26 lipca we wsi od uderzenia pioruna wybuchł pożar, który strawił kilka budynków. W kolejnym roku – dokładnie w ten sam dzień 26 lipca historia się powtórzyła – wieś zaczęła płonąć i w kolejnym, trzecim roku też.
Mocno przerażeni mieszkańcy przypomnieli sobie słowa wędrowca i udali się z prośbą o wsparcie do księdza, który to wskazał, aby dokładnie w tym dniu tj. 26 lipca w dzień Św. Anny odprawiana została msza święta w intencji ochronnej wsi. Od tego czasu pożary ustały, a Św. Anna została obrana patronką wsi Strachomin.
Początkowo msza odprawiała się w kościele parafialnym w Latowiczu, a z czasem została przeniesiona do wsi, gdzie sprawowana była w centralnym miejscu przy kapliczce, a później w remizie strażackiej.
Msza Święta w dniu 26 lipca jest już tradycją na stałe wpisaną w kalendarze mieszkańców wsi.
Co ważne – w rozmowach z najstarszymi mieszkańcami, którzy pamiętają jeszcze czasy pożarów – w dniu tym nie ukrywają bacznie obserwują niebo i czują pewien wewnętrzny strach – szczególnie gdy zbierają się burzowe chmury.
Na pamiątkę tych trudnych wydarzeń, a także ku przestrodze na wjeździe do Wsi, w miejscu pierwszego, spalonego ustawione zostały Trzy Krzyże.
Pierwotnie krzyże były wysokie na około 4 metry, z dębowego drewna, obsadzone na usypanych piaskowych kopcach. Wokoło krzyży nasadzone były krzewy bzu lilaka, które to z czasem utworzyły okazałe kępy. Z czasem drewniane krzyże uległy zniszczeniu i na przełomie lat 80/90 w tym miejscu postawione zostały krzyże metalowe, posadowione na murowanych podstawach i ogrodzone płotkiem.
JESZCZE O KRZYŻACH I KAPLICZKACH
Na terenie wsi Strachomin znajduje się kilka krzyży i kapliczek. Niektóre są wotami pamięci wspólnej, a inne powstały w prywatnych intencjach. Mieszkańcy Strachomina odrobili trudną lekcję. Wiele postawionych przed laty drewnianych krzyży wiadomo nie przetrwało do dziś – ale od tego czasu nikt stawiając nowy (drewniany czy obecnie w przewadze metalowy) – starego krzyża nie spalił – ale pochował.
W wielu rozmowach ze Starszyzną przejawia się też głębokie przekonanie aby starego krzyża, który posiada się w domu, również nie palić a pochować w godny sposób np. odnosząc na cmentarz. Brak poszanowania krzyża może ściągnąć na rodzinę niepowodzenie.

